Join for FREE | Take the Tour Lost Password?
[x]

deviantART

 


Nie jest to literatura wysokich lotów, od taka bajeczka, czy coś na jej kształt, w ramach odwdzięczenia się za rysunek. Nie zabijać od razu.
©2006-2009 ~Bokler
:iconbokler:

Author's Comments

Każdy z nas ma w swojej pamięci specjalne chwile. Te niezapomniane miejsca, magiczne i cudne. Tak niepowtarzalne, tak wyjątkowe. Czasami jednak zapamiętujemy obraz zwyczajny. Szary, jak pospolity wróbel. Pytając często innych, dlaczego tak jest, śmiejemy się z tych scen. I wybuchamy śmiechem drwiąc z ich prostoty. Dlaczego więc pamiętamy je tak wyraźnie?

Jest w moim mieście taki park, przez który chodziłem przez wiele lat. Jako brzdąc biegałem z kolegami, zamieniając trzy białe kamienie, na nasze najwspanialsze statki czy samoloty. W samochodach z czerwonych ławek ścigaliśmy się z policja. Jadąc z łupem do naszego fortu między krzakami.

Gdy dorastałem, chodząc do szkoły przez ten sam park, kryłem się za starymi drzewami rosnącymi w równych alejkach podczas śniegowych bitew. I biegałem do niewielkiej altanki, kiedy deszcz przerywał zabawę, a dom jeszcze nie kusił kolacja czy łóżkiem.

A kiedy chodziłem już do pracy, licząc godziny i dni, widywałem dzieci bawiące się na skałkach, czy ganiające się z psem na nawo powstałej piaskownicy.

Pamiętam tez jedną ławkę, szczególną. Przez wiele lat, aż do dziś. Stała na zakręcie alejki, otulona krzakami niczym puchowa poduszką. Prze wiele lat powtarzał się tam ten sam obraz, przewijał się co dzień. Przychodził tam staruszek, siadał już o poranku, przyglądał się uważnie wszystkiemu, przez te swoje mleczne okulary. Beret kładł obok siebie, i oparty na lasce słuchał rozmów ludzi. Aż przychodził moment, kiedy przestawali go obchodzić ludzie i ich sprawy. Wyciągał z wewnętrznej kieszeni zawiniętą chustkę i czekał. I zawsze tak samo, pojawiał się bury kot, wychodził spod ławki, ostrożnie. Siadał i czekał, patrząc na starca.
I ten zawsze tak samo, rozwijając chustkę, wołał kota.
- Kici…kici. – Ten patrzył się na niego spokojnie, bez ruchu. I tak to trwało kilka chwil. Aż staruszek dawał za wygrana, kładąc kawałki kiełbasy na końcu ławki. Kot dalej obserwował, a starzec siedział spokojnie. Lecz zawsze po tej chwili czekania, kot wskakiwał na ławeczkę, i powoli zjadał wszystko, co dał mu człowiek. Siedzieli potem patrząc na siebie przez długi czas. Nastawał czas, kiedy któryś się zbierał, wtedy zarówno kot, i starzec odchodzili w swoją drogę.
Pamiętam, że pewnej zimy, kot przyszedł okulały, nie pamiętam jednak, co się dalej stało. Łukasz znów biegł ze śnieżką…

Z tego obrazu pamiętam jeszcze jeden fragment. Któregoś dnia, na wiosenne rozkwity, nie pojawił się starzec. Lecz pojawił się kot. Nie chodził i nie szukał. Tylko siadł spokojnie tam, gdzie zwykł przesiadywać człowiek, zawsze przynoszący mu cos na ząb. I czekał, dzień, dwa, trzy…aż pewnego dnia zabrakło i kota. Niedługo potem w myśl odnowy parku, wycięto większości krzaków, bo nie zarastały uliczek. Rozebrano starą altanę. Przycięto drzewa, rozstawiono kamienie. Ale mimo wszystko, dalej pamiętam tego kota ze starcem. I teraz sięgając pamięcią najdalej jak umiem, nie potrafię powiedzieć, żeby, choć raz, kot dał się starcowi pogłaskać. Nie, nie dał, nie pamiętam tego. Ale dlaczego pamiętam tych dwóch?
I ten park z altaną, gdzie letni deszcz śmieszył nas tylko, nawet przemoczonych do ostatka. Ciekawe, czy w tym nowym parku też ktoś będzie płynął do nieznanych ziem na statku ze skał, i jechał drogą przed siebie, do swojego fortu, tak jak w kiedyś.

Comments


love 0 0 joy 0 0 wow 0 0 mad 0 0 sad 0 0 fear 0 0 neutral 0 0
:iconxellas-de-xan:
Mnie się podoba.
Przypomniałam sobie pare scen z dzieciństwa...

--
:mangapunksai:
:poke: All
:iconmocushla:
Może nie bajeczka, a opowiadanie. Co do krytyki - jedynie w kilku miejscach brak polskich fontów, ale to nieistotny szczegół (w końcu DA to nie Word, nie?). Ogólne wrażenia po przeczytaniu: JA CHCĘ JESZCZE RAZ!
Wiem, że miałam tylko krytykować, ale nie mogłam się powstrzymać ^^

Nie zabijam - dziękuję!
:iconbokler:
To coś ktoś w tym wyczytał?
:iconbokler:
A chciałem ograniczyć ilość śmiecia na Da...
:iconxellas-de-xan:
Tak wogóle to mnieto coś przypomina, tylko nie mogesobie przypomnieć co>/

--
:mangapunksai:
:poke: All
:iconwindukind:
Aww Bokler ty to napisałeś ? :P Teraz czas na głębsze przemyślenia, może żaden z nich nie miał nic do roboty, może byli samotni? (znaczy dziadzio raczej tak, kot nie wiadomo, pewnie z kimś tam ś;piewał po nocach : )

--
"Zabiles zupelnie obcego ci czlowieka"
" A co? Mam zabijac znajomych?"
:iconlaughingfaroo:
Melancholijny kawałek :O

--
One day you will see
And dare to come down to me
Yeah, come on, come on now take the chance
That's right
Let's dance
:iconbokler:
Kot się zapił, autor zresztą tez jak teraz to czyta ==.
:iconwindukind:
Jest taka moim zdaniem dobra zasada, ze jak cos napiszesz, odloz gdzie na bok na jakis czas, a później przeczytaj. Jeśli wciąż uznasz to za dobre, pokaż rsszcie.

--
"Zabiles zupelnie obcego ci czlowieka"
" A co? Mam zabijac znajomych?"

Details

September 8, 2006
247 bytes

Statistics

12
2 [who?]
165 (0 today)
0 (0 today)

Share

Link
Thumb

Site Map